Wpisy

  • niedziela, 04 czerwca 2017
    • Rower

      Musze pochwalić się, że w długi majowy weekend  miałam okazję popedałować na takim oto rowerku, czyli Specialized Turbi Levo FSR Comp  

      Nie jestem znawczynią rowerów. Jestem jedynie w stanie ocenić, czy na danym rowerze jeździ mi się lepiej lup gorzej. Komponenty rowerowe, no cóż to w ogóle nie moja bajka, chociaż nie jest do końca tak, że nie umiem wymienić i wskazać przynajmniej niektórych z nich. Ale przecież nie można się na wszystkim znać. Trzeba w końcu co nie co zostawić dla innych:).

      W każdym razie, swój pierwszy rower miałam do dyspozycji już jako dorosła osoba. I chociaż nie był to szczyt techniki, to jednak troszkę na nim pojeździłam. Tak naprawdę to nie jestem jakimś zagorzałym bikerem, za wszelką cenę zmuszonym przejechać setki kilometrów. A tym bardziej nie jestem dowhillowcem. Szanuję każdą pasję, ale ja lubię robić różne rzeczy. Nie potrafię skupić się włącznie na jednej konkretnej. To taki rodzaj ADHD, tylko nie zbyt uciążliwy. Ale wracam do rowerów. Potem po latach otrzymałam od MP rower karbonowy (jak go określił MP -  jakiś Fuji), ale  ten rowerek śmigał po drogach, w dół, do góry, jak nóż po maśle. Miał tylko małą wadę, przy mokrej nawierzchni, przy zjeździe nie trzymał się jej zbyt dobrze i trochę nie czułam się bezpiecznie. Obecnie jeżdżę na Nomadzie Santa Cruz.  Nota bene najnowszy Nomad Santa Cruza ma niezłą cenę coś ok.10 tys. euro. Zastanawiam się tylko dla kogo???? - choć z pewnością "szaleńców" (w pozytywnym tego słowa znaczeniu(o ile takowe istnieje):), nie brakuje by takowe cacko kupić.
      W każdym razie  ja kocham tą swoją zielonką. Ponoć to już klasyk w swojej klasie rowerów. Tak przynajmniej mówi mój znajomy maniak rowerowy. Dzięki niemu to miałam okazję spróbować jazdy na tym wyżej przedstawionym rowerze. Nie jeden rowerzysta, przede wszystkim ten bardziej zaawansowany wie, że jest to elektryk. I jak znam życie z pewnością przez wielu jest krytykowany (sama miałam okazję się o tym przekonać naocznie), choć z pewnością nie przez wszystkich. 
      A przecież jazda na tym rowerze, to niezwykła frajda. I wcale, to nie jest tak, że nie musisz pedałować. Oj trzeba, trzeba. Inaczej nie pojedzie.  W końcu to nie motor. A cuda nie zdarzają się codziennie. A pod strome górki, czemu by sobie nie pomóc, jeśli jest taka możliwość. I nie trzeba wcale dawać takiego wspomagania by nie poczuć, że się jedzie na rowerze i nie zmęczyć się. Zresztą trzeba to wspomaganie dać takie by wystarczyło na cała wyznaczoną trasę. W przeciwnym razie jazda na tym rowerze, będzie możliwa, ale trochę więcej przyjdzie nam zużyć energii własnego ciała niż na  rowerze, jak to mówię , analogowym. Dlaczego? z prostej przyczyny gdyż rower jest dużo cięższy. Od mojej zielonki o ponad 10 kg, a to już naprawdę słuszna waga. 

      W pierwszy dzień zrobiliśmy rundkę po okolicy ok.50 km. Była to trasa, którą przejechaliśmy w ubiegłym roku ze stromymi podjazdami. I przyznaję, że poprzednio miałam spore trudności z ich pokonaniem. A w tym roku no cóż bajka i sama radość z jazdy. Nie jestem ścigaczem, ale koneserem pięknych widoków i relaksu. Wiem, że więcej satysfakcji daje pokonanie górki bez wspomagania. Ale dzięki niemu mam okazję rozkoszować się tym co mnie otacza. A to chyba jest najważniejsze w chwilach odpoczynku, czyż nie???




      Pozdrawiam wszystkich i do zobaczenia. Il_gattino

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      il_gattino
      Czas publikacji:
      niedziela, 04 czerwca 2017 16:04

Kalendarz

Czerwiec 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny




ogłoszenia artystyczne, informator kulturalny
Magdalena Katarzyńska

MamyCel.pl 120x90






Flag Counter




Zapisz się na newsletter!

zamów newsletter