Witam, na moim blogu

                          

Kiedyś jeden z przyjaciół zaczął mowić, do mnie Megi i tak pozostało. Inni oczywiście zwracają się do mnie prawdziwym imieniem, ale ono ma jakby dla mnie mniejsze znaczenie. Nie dlatego, że go nie lubię. Po prostu Megi kojarzy mi się z ludźmi, którym na mnie zależy i na których mogę liczyć w każdej sytuacji. Dlatego bardzo, ale to bardzo dziękuję, że są  w moim życiu. 
To moja pierwsza przygoda, spotkanie  z zewnętrznym światem moich zainteresowań, pasji i nie tylko. Kiedyś myślałam, że hobby, namiętności, które pochłaniają ludzi bez reszty, mnie nie dotyczą, że takich w ogóle nie mam, że brakuje mi trójwymiarowości, i tych cech, które określają  ludzi twórczych, artstów.Że brakuje mi talentu, cierpliwości i wtrwałości.

Owszem uwielbiałam szycie dla lalek,(ale to chyba jak każda dziewczynka. Pamiętam, jak mama opowiadała mi, że pewnej pięknej niedzieli  wybierali się z tatą do kościoła. Mama wyciąga z szafy koszulę dla ojca
i konsternacja. Najpierw szok, a potem gniew.
Koszule mają poodcinane rękawy. Myślała, że mnie rozszarpie. Dobrze, że na scenę wkroczył tato
i uratował mi skórę. To się dopiero nazywa kreatywność. Przecież lalki nie mogły być nagie i nie mogły narzekać na brak garderoby, czyż nie
:), malowanie, wycinanki, itp. Zawsze był przy tym w domu przez mnie niemiłosierny bałagan i trudne do odnalezienia nożyczki czy igły. Ale  tak chyba bywało  w wielu domach.To były przecież czasy, gdy sklepy świeciły pustkami i nie można było mieć wszystkiego czego się tylko zapragnie. 

A jednak, to było tylko takie moje myślenie o sobie samej. Bo teraz gdy spoglądam wstecz, widzę, jak wiele spraw mnie pochłaniało, wręcz pożerało, bez względu na konsekwencje.  Dziś pozostały tylko po nich wspomnienia, nadal żywe i poruszające moje serce - czasem z nutą żalu,
czy wręcz nieposkromionej tęsknoty. Ale to były dawne czasy. Dzisiaj zmieniło się tylko to, co obecnie pochłania mnie i mój czas.

Jedyną niezmienną w moim życiu pozostała miłość do piękna tego tworzonego jak i tego, które nas otacza - lasów, gór i jezior, a przede wszystkim słońca, które nas ogrzewa i przywraca chęć do życia.
Od dwóch lat w ramach mojej własnej terapii po nerwowym dniu w pracy, czy dopadającej mnie melancholii lub chandry zajmuję się Decoupage, czy ręcznie tworzoną biżuterią i wsztstkimi możliwymi robótkami ręcznymi, których się uczę, i którę sprawiają mi wielką frajdę.

Przestałam oglądać telewizję. Stwierdziłam, że nie oferuje ona dla mnie nic co mogłoby mnie zachwycić.  Same powtórki, mydlenie oczu i takie tam. Dzięki temu, o dziwo odkryłam, że stałam się jak mój ś.p. brat i moja ukochana siostra, ( z którą nota bene lepiej nie wchodzić do księgarni, czy biblioteki - bo dniówka z głowy, nie mówiąc już o portfelu) molem książkowym. I gdy zaczynam czytać - to...., Ci dla pochłaniają ksiązki jak ciastka z kremem łakomczuchy, najlepiej mnie zrozumieją, a dla tych którzy nie przepadają za książkami wyjaśniam, że są one dla mnie jak narkotyk. Więc gdy zaczynam czytać nie mogę przestać, dopóki nie skończę. I jeśli mi coś przeszkodzi (mam tu na myśli pracę), to przez cały dzień myślę o tym, że już za dwie lub trzy godziny wrócę, by znów zanurzyć się w świat fantazji literackich. A czasami jeśli pozwolą na to fundusze i inne przeszkody nie będące już wtedy przeszkodami, wybieram się na rower lub pieszą wędrówkę w góry z moim najlepszym przyjacielem, moim powiernikiem, moją bratnią duszą, która zaszczepiła we mnie miłość do rowerów 
i pieszych wędrówek. Przyjacielem, który toleruje moje złe humory, smutek, panikę i cierpliwie czeka aż wrócę na właściwe tory. Nie ocenia po prostu wie, że czasami potrzebuję się wypłakać, że gdy ogarnia mnie panika staję się bezradna,  jak dziecko . I wtedy sprowadza mnie na właściwe tory, cierpliwie tłumacząc, podbudowując moje zdruzgotane ego, moją wiarę w siebie i swoje możliwości. Zmusza do walki. 

Znajomi namawiali mnie od miesięcy bym pokazała swoje prace na jakiejś stronie. A ja zawsze znajdowałam wiele powodów, by tego nie robić. Jeden główny - czy wiecie ile tego jest w necie?, to nie ma sensu, kto będzie chciał to oglądać, czytać itp, itp. A potem przyszło nagłe olśnienie przecież lubię "gadać", to czemu by nie. Przcież kiedyś pisałam pamiętnik. W prawdzie nikt go nie czytał, bo był zbyt osobisty, ale zawsze mi pomagał. Więc dlaczego teraz nie opowiedzieć o tym co mnie porusza i co kocham, co fascynuje. Jestem zwykłym człowiekiem, ale jak każdy myślę, że mam coś do zaoferowania innym. I jeśli zobaczy i przeczyta to chociaż jedna osoba i jej się spodoba - to warto nawet dla tej jednej pokazać to co dla Ciebie ma wartość i jest jedyne i niepowtarzalne. Bo chociaż w świecie  jest mnóstwo rzeczy podobnych, to jednak jeśli idzie o rękodzieło, to każda praca jest inna, jedyna i niepowtarzalna. Każda bowiem zawiera cząstkę duszy swojego twórcy. I to, jak każdy z nas postrzega świat sprawia, że nasze doznania związane z jego odbierem  i tworzeniem piękna są wyjątkowe, niepowtarzalne,  nie dające się skopiować.
 Dlatego nasz świat jest taki piękny, bo każdy z nas jest inny i każdy z nas patrząc na ten sam widok lub tą sam przedmiot dostrzeże w nim coś innego, coś co  przykuje jego uwagę.  Tylko jego.

Spis treści

Kalendarz

Sierpień 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny




ogłoszenia artystyczne, informator kulturalny
Magdalena Katarzyńska

MamyCel.pl 120x90






Flag Counter




Zapisz się na newsletter!

zamów newsletter